Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taitorunashi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taitorunashi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 3

Hejka!
Ojć, dawno mnie tu nie było, to znaczy nie tyle mnie nie było, co nic nie dodawałam. Gomene. Miałam przerwę...to znaczy już wyjaśniam:
Pewnego ranka budzę się z dziwną pustką, siadam do komputera i już wiem - wena mi wyparowała. Próbuję wykrzesać choć słowo z tego co mam, ale się nie da. Gdy wpadam na pomysł, jestem zbyt leniwa, by go zrealizować, a potem go zapominam.Wstałam kilka dni potem. Kaszel, ból głowy itp. Zostaję w domu. Źle się czuję, a na dodatek weny jeszcze mniej niż wcześniej, nawet stworzyłam teorię, że przy okazji zachorowałam na coś, co stopuje produkcje weny. Nie wiem co robić. Potem Brudna Baba kazała mi pisać. To był szantaż ;-; Po tygodniu szantażu znalazła na tyle dobry powód bym coś tam napisała i tak dokończyłam rozdział.


Nie jest wybitnie długi ale jest. Na dodatek uważam, że ma czasem bezsensowne wątki, ale to już wy oceńcie. W każdym razie postaram się teraz coś popisać. Jutro, w czwartek i 22 (nie wiem jaki to dzień) mam konkursy po kolei z: matmy, fizyki i chemii.Trzymajcie kciuki. Jak przejdę dalej do obiecuję wam rozdział, więc jest o co walczyć. D***. Nie ma. Ale i tak trzymajcie kciuki i miłego czytania c:

Rozdział 3

Zwyczajny, deszczowy dzień. Przez cały pobyt w szkole za oknem można było ujrzeć tylko spadające krople wody. Gdy już Akira myślał, że będzie zmuszony wracać do domu w takich warunkach, ostatnia kropla spadła, jakby czekała na przyjście chłopaka. Ten po pożegnaniu się z Naoki’m ruszył w stronę swojej kawalerki. Po chwili na niebie pojawiła się tęcza, była wyjątkowo piękna. ( Czy coś ona oznacza? ^^ Tęcza? Przypadek? Nie sądzę.) W połowie drogi  Akira usłyszał jego imię, więc odwrócił się, po czym zobaczył przejętą, biegnącą w jego stronę Yuki.
Y - Akira! Jak dobrze, że cię zauważyłam, mam propozycję nie do odrzucenia!
AS - Spokojnie...- w tej chwili dziewczyna zdyszana stanęła przed nim, wzięła kilka głębszych wdechów i zaczęła mówić.
Y - Jedziemy na konwent!
AS - Hm? My?
Y - Tak! Ja, ty i Nao. To już postanowione.
AS - To znaczy...nie wiem czy mogę...kasa, nauka...
Y - Oj możesz, możesz. Masz jechać z nami i koniec.
AS - Założę się, że Naoki jeszcze nie wie, że jedzie.
Y - To znaczy z nim sprawa jest inna...on nie wie o tym, że jedziemy, ale nie wie że pojedzie z nami.
AS - Nie zgodził się.
Y - Tak...ale spokojnie. Już w moja w tym głowa, żeby pojechał.
AS - Hai, hai...a kiedy on się odbędzie?
Y - Za tydzień.
AS - A gdzie?
Y - Niedaleko - w Sounkyo, jeszcze jakieś pytania?
AS - Taa...gdzieś będziemy spać, czy mamy wytrzymać do rana?
Y - No...zamówiłam jeden z pokoi w pobliskim hoteliku.
AS - Już?!
Y - No widzisz, kolejny powód by pojechać...
AS - No dobra, dobra. Pojadę.
Y - Dzięki, zobaczysz - będzie fajnie. Nao zostaw mnie.
AS - Dobra...chcesz do mnie wpaść?
Y - Hm?
AS - Trochę tak głupio stać i gadać na drodze, skoro możemy iść do mnie...
Y - Bardzo chętnie.
AS - Ok., to chodź.
Chłopak ruszył, a dziewczyna poszła za nim. Pięć minut później oboje byli w małej, przytulnej kawalerce. Siedzieli na dosyć obszernym łóżku (jak na kawalerkę to baaardzo obszernym), rozmawiając i popijając herbatą.
Y - Masz strasznie dużo płyt i mang - Yuki podeszła do półki i wzięła do ręki jeden z tomików - tej chyba nie czytałam, mogę pożyczyć?
AS - Jasne, ale jakbyś chciała kolejne części to już do Naoki’ego, bo ma resztę.
Y - Często wypożyczasz innym mangi?
AS - Tylko zaufanym osobom, dbam o moje tomiki i nie chcę by ktoś je zniszczył.
Y - To oczywiste, ale wiesz, bardzo szybko się zaprzyjaźniłeś z Naoki’m.
AS - Co masz na myśli?
Y - Dobra, nie będę owijać w bawełnę, czy to miłość od pierwszego wejrzenia?
AS - Haa?!
Y - Przecież to widać na pierwszy rzut oka! Jesteście dla siebie stworzeni! Tak jakby jedna z historii zawartej w mangach yaoi rozgrywała się przed moimi oczami...to takie kochane...- dziewczyna mówiła to z taką ekspresją, że chłopak po chwili zachichotał, nie chciał być nie uprzejmy, ale według niego Yuki wyglądała tak dosyć komicznie - co?
AS - Nie, nic. Naoki miał rację. Wy yaoistki macie wybujałą wyobraźnię.
Y - Nie, to ty się nie chcesz przyznać. No powiedz, że tak, przecież i tak to już wiem. Obiecuję, że ni komunie wygadam, a nawet pomogę ci.
AS - Ha?
Y - Jak na mój gust musicie być razem, tak więc mogę porozmawiać z Nao i go troszkę popchać w twoim kierunku, tylko się przyznaj.
AS - Nawet gdyby tak było to nie chciałbym byś to robiła. Zmuszanie ludzi do kochania jest...
Y - Oj żadne zmuszanie. Może ty tego nie widzisz, ale jesteś kimś ważnym dla Naoki’ego, a jakiś
powód ku te mu musi być.
AS - Niby dlaczego tak uważasz?
Y - O ile się nie mylę, zaczął już z tobą rozmawiać pierwszego dnia w szkole.
AS - Racja.
Y - Nie jesteś pierwszą osobą, która później dołączyła do tej klasy. Różnica jest taka, że Nao potrafił się odezwać do reszty dopiero po pół roku i to wtedy gdy sytuacja go do tego zmuszała.  Nawet Hikaru zajęło z miesiąc dotarcie do Naoki’ego. Przypominam ci, że tobie zajęło to jeden dzień.
AS - A nawet 45 minut. ^^
Y - No widzisz, jaki wniosek?
AS - Hm?
Y - Naoki musiał się w tobie zakochać, tylko jeszcze sam o tym nie wie.
AS - Ty tak na serio?
Y - Mówię całkowicie poważnie. Tak więc...teraz się przyznasz?
AS - Ale do czego?
Y - No, że kochasz Nao...
AS - Ah...niech ci będzie. Faktycznie - to prawda.
Y - Wiedziałam!
AS - I co teraz?
Y - Tak jak powiedziałam, porozmawiam z Naoki’m, ale po powrocie. Na razie zajmijmy się kwestią konwentu.
AS - Dobrze, tak więc...
Akira i Yuki jeszcze przez ładne pół godziny omawiali wszystkie szczególiki wyjazdu. Potem dziewczyna poszła do siebie, a chłopak zjadł kolacje, pouczył się i poszedł spać.
*
                        Jak w tydzień zaakceptować swoją orientacje:
Dzień 1
Akira wstał z myślą: „Yuki coś tam gadała o tym, że jestem gejem....bardzo śmieszne...”, pod koniec dnia miał już z 10 testów na gejostwo za sobą...wszystkie dały pozytywny wynik - „Niemożliwe”.
Dzień 2
By upewnić się co do swojej płci postanowił sobie pooglądać foty różnych kolesi i stwierdzić czy go pociągają. Albo wszyscy nie byli w jego guście albo nie jest gejem - „Jest jeszcze szansa”.
Dzień 3
Tego dnia chłopak rozmawiał z Naoki’m. Trochę dziwnie się czuł, bo serce waliło mu jak oszalałe tylko „badum” i „badum”. Zrozpaczony tym razem nie skomentował swojego dnia.
Dzień 4
Załamany Akira postanowił pójść do psychologa. Niestety trafił pod niewłaściwy adres, albowiem doktor Yuki przekonana o jego orientacji, próbowała wbić mu ją do głowy oraz odmówiła leczenia - „Zabiję ją”.
Dzień 5
Chłopak zaczął unikać Nao i chodzić na bezpłatne wizyty do doktor Yuki. Niewiele to dało, a nawet można powiedzieć, że był krok od depresji - „Życie jest okrutne”.
Dzień 6
Dziewczyna dokonała swego i przekonała Akirę co do jego orientacji, nie było łatwo, ale odniosła sukces. Dumna z siebie została już na stałe osobistym psychologiem chłopaka - „Dziękuję”.
Dzień 7
Chłopak coraz bardziej optymistycznie patrzeć na życie. Dopracował swoją samokontrolę przy Naoki’m, przecież ten nie mógł się dowiedzieć - „Kocham, więc nie chcę zrazić”.
                                     
                                                 Koniec, teraz wracajmy do życia.

*



Dzień wyjazdu był słoneczny, wiał lekki wiatr, był on bardzo przyjemny. Podróż nie była długa. Do Sounkyo przyjechali na tyle wcześnie, że zdążyli jeszcze zwiedzić co nieco, a potem hops do kolejki. Godzina  16:00, właśnie wtedy cała trójka znalazła się w raju. Było tam wszystko co związane z mangą i anime. Od różnorakich gier, karaoke po tysiące sklepów z różnymi gadżetami. Yuki zafascynowana „działem” yaoi w błyskawicznym tempie znalazła się wśród stoisk oraz pozapisywała się na konkursy z wiedzy o mangach, takich jak „Junjou Romantica” czy „Sekaiichi Hatsukoi”. Akira w sumie raz dwa znalazłby sobie zajęcie, gdyby nie to, że nie chciał zostawiać Naoki’ego samego, dlatego zaciągnął go na warsztaty z rysowania i kilka konkursów o tej samej tematyce. Potem oboje nauczyli grać się w shogi i obejrzeli pokaz cosplayów. Gdy poszli po Yuki, okazało się, że ta znalazła już pokrewne dusze, które tak samo jak ona widziała w Satoru i Naoki’m paring doskonały, lecz ci zdecydowanie odmówili. Na konwencie było też wiele innych atrakcji, ale za długo by to wszystko wymieniać. Dochodziła 2:00 w nocy, a wszyscy byli jeszcze żywi, to znaczy tylko Yuki była tak pełna energii. Natomiast nieco znużony Akira siedział obok pół żywego Naoki’ego, który z resztą niedługo już kompletnie wysiadł i po prosił o klucz do pokoju hotelowego. Mężczyzna odprowadził go, to znaczy w połowie drogi chłopak zasnął, tak więc Akira musiał go zanieść na miejsce.  Chwilę potem Naoki znalazł się na łóżku. Kiedy Akira patrzył się na niego przez dłuższy czas rozmyślając nad wcześniejszą rozmową z Yuki. W końcu wychodziło na to, że kocha chłopaka. I chyba tak było. Serce w tym momencie waliło mu jak oszalałe, w końcu, by chociaż nieco stłumić pożądanie pocałował Naoki’ego w główkę, po czym położył się koło niego i zasnął (to było podwójne łóżko - Yuki zamówiła ten pokój bardziej z myślą o Naokim, a ten dosyć się wierci podczas snu).
*
Akira otworzył oczy i ujrzał wyraźnie wkurzoną twarz Yuki. Po chwili doszła do niego rzeczywistość i to, że z miny dziewczyny można wywnioskować, że ma nieźle przeje***. Taa...to już było oczywiste. Tak więc przygotował się mentalnie, usiadł na łóżku i w tej chwili usłyszał podniesiony głos dziewczyny. Był tak śpiący, że nie wiele zrozumiał, a wyglądało to mniej więcej tak:
Y - JAK MOGŁEŚ ZMARNOWAĆ TAKĄ OKAZJĘ?! Przecież blablabla...
AS „Ha? Jaką szanse? Hm...przeanalizujmy wczorajszy dzień...”
Y - ...blablablabla...
AS „...byłem na konwecie...no i robiłem różne rzeczy w towarzystwie Naoki’ego, były różne gry, konkursy, dyskusje itp., potem poszliśmy do hotelu i...czyżby chodziło jej o to?”
Y - ...CZY TY MNIE W OGÓLE SŁUCHASZ BARANIE?
AS -  Aaaa? - Akira był nadal zaspany, więc wydawał z siebie tylko jeden dłużący się dźwięk na znak zdziwienia.
Y - Pokój hotelowy, tylko ty i on, przecież mogłeś skorzystać z okazji i zrobić pierwszy krok, a ty ZASNĄŁEŚ. I JESZCZE BEZCZELNIE MNIE NIE SŁUCHASZ!
AS - Ale...no wybacz...śpiący byłem, poza tym on też już zasnął...miałem go budzić? Tylko dlatego żeby urządzić jakieś wyznawanie swoich uczuć? I tak pomyślałby, że to żart i spał dalej...to nie miałoby sensu...ale wybacz skoro cię to aż tak razi...
Y - Ty chyba naprawdę nie rozumiesz swojej roli w tym związku.
AS - Jakiej roli? Jakim związku?!
Y - Spokojnie...wszystko ci wyjaśnię...ach...do czego do dochodzi. Trzeba uczyć geja jak być gejem.
AS - Nie no...po prostu uznałem, że jakieś akcje byłyby bezsensowne...poza tym i tak już był zmęczony...nie chciałem mu dostarczać dodatkowych wrażeń wyznaniem jakiegoś idioty, który się w nim zabujał....”poza tym tak słodko spał”...a tak w ogóle to gdzie jest Naoki?
Y - W dup**.
AS - Aaa?
Y - Ale chciałbyś, nie? - na twarzy dziewczyny pojawił się ironiczny uśmieszek. ( z serii suchary własnej roboty - uczę się c: )
AS -...wiesz...dla mnie to trochę za wczesna pora na gejowskie suchary, więc na razie daj spokój...
Y - Okey, okey...ale wiesz...ja myślę, że on naprawdę czuje do ciebie coś więcej...tylko jest nieśmiały, no i....no sam wiesz...on się nie przyznać - musisz zrobić to pierwszy, bo on już taki jest...

Nagle atmosfera stała się poważna, a Yuki była widocznie zamyślona, natomiast Akira widział, że coś ją dręczy, więc nie od razu „pobiegł na pomoc”. On już taki był. Pomagał ile wlezie, nie cierpiał gdy ludzie są smutni i zawsze ich pocieszał - taka jego natura.
AS - O chodzi?
Y - To nic ważnego...ja się tylko zawsze przejmuję błahostkami i potem je rozgrzebuję. - dziewczyna widział, że nie przekonała chłopaka, więc uśmiechnęła się lekko i dodała - nie musisz się przejmować.
AS - Muszę, bo wiem, że coś nie gra, no dawaj, przecież cię nie wyśmieję.
Y - Heh...po prostu on ma powód by tego nie robić, on ma coś w rodzaju traumy. Kiedy byliśmy w podstawówce on zabujał się w takiej jednej, ładna była...w każdym razie zakochał się bez pamięci. Może tego nie widać, ale Nao jest bardzo...uczuciowy, tylko że wszystko rozgrywa w środku, a na zewnątrz pozostaje kamienna twarz. W każdym razie w pewnej chwili jej to wyznał, a ona go wyśmiała, poniżyła......w sumie dzieci to dzieci. Nawet nie wiadomo dlaczego wszyscy się z niego śmiali. Może przez to, że był jeszcze wtedy był uważany za Emo i fakt, że wyznał uczucie „najlepszej lasce w szkole”, bo takie nosiła miano, był ogólnie dla nich dość zabawny. Uważałam, że takie przekomarzanie się nie było niczym szczególnie złym, pośmieją się i przestaną, a Nao będzie żył dalej - tak myślałam. Ale było inaczej. Ten z 2 miesiące nie chodził do szkoły i był w totalnej rozsypce, w sumie to wtedy naprawdę go poznałam. Zmartwiłam się jego nieobecnością i poszłam go odwiedzić, potem pocieszałam i przynosiłam zeszyty i w ogóle. Bardzo się do siebie zbliżyliśmy i w końcu narodziła się przyjaźń. Niestety teraz nigdy o niczym nie mówi. Heh, niby taka błahostka, a jednak dla dziecka wiele znaczy, co nie?
Yuki uśmiechnęła się już szerzej, cieszyła się, że to z siebie zrzuciła. Była co prawda wieczną optymistką, ale i tak martwił ją każdy szczególik. Trudno to określić. Martwiła się, ale nie była jakoś wyjątkowo smutna. Z postawą „wszystko będzie dobrze” brnęła przez problemy i zawsze się wszystko układało. Czasami tylko rozgrzebywała stare rany i wspomnienia, ale chwilę miała już swój normalny nastrój. Taki dziwny człowiek. Tak było i tym razem. Dziewczyna uśmiechnęła się, a Akira mógł już odetchnąć z ulgą, że nic jej nie jest. Jej twarz wyglądała na szczerą.
Y - Wiesz...uważam w sumie uważam, że jego reakcja była całkiem słodka, ale wywarło trochę za wielki wpływ na jego psychice. Pomóż mu.
AS - Ale w czym?
Y - No w okazywaniu uczuć. Skoro go kochasz to jednak bezsensu, żeby to kisić tak w sobie. A on będzie to bardzo przeżywać, ale jak się zorientuje, na razie to wszystko go nie obchodzi. Ale i tak myślę, że on naprawdę...- dziewczyna wyglądała teraz, jakby była nie tyle szczęśliwa co zauroczona, zależało jej na szczęściu obu przyjaciół, jej uśmiech teraz był ciepły, a oczy miała lekko zmrużone, patrzyła w powietrze i ciągle myślała jakie to piękne, i że jednak warto żyć dla takich chwil - ...coś do ciebie czuje.
Na te słowa Naoki pojawił się w pokoju. Oboje nie usłyszeli ani kroków ani pukania do drzwi. Coś jednak było nie tak. Chłopak dziwnie zareagował. Nie zdziwił się tylko miał nieco zakłopotaną minę, po chwili odezwał się.
NK - Nie no sorry, nie wiedziałem...już wychodzę...
AS,Y - Aaa?
NK - Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi itd. To ja się zmywam. Tylko pamiętajcie, że mamy pociąg za 2 godziny. Narka.
Chłopak poszedł i zatrzasnął za sobą drzwi. Yuki i Akira byli trochę zszokowani. Doszli do wniosku, że Noki usłyszał „czuję” a nie „czuje” i koniec końcem wyszło na to, że się...kochają?
AS - Taa...już widzę jak pała miłością, jak bardzo wszystko przeżywa, kisi w sobie i w ogóle...
Y - To znaczy...
Oboje widzieli minę chłopaka i wiedzieli, że nie był on ani trochę zdenerwowany, tylko doszedł do wniosku, że będą razem i życzył im szczęścia. Po krótkich kontemplacjach doszli do tego samego wniosku „Poje***  go?!” 

wtorek, 17 września 2013

Taitorunashi - rozdział 2

Taitorunashi - rozdział 2.
Otóż pojawia się 2 rozdział moich wypocin. Pocieszę was, wydaje mi się, że jest wyjątkowo udany. Dlatego zachęcam do czytania c:
Co do portretów na razie nie będzie i to nie dlatego, że jestem leniwa (choć to też),co dlatego, że wzięłam sobie za dużo na głowę. Nie dodaję zbyt często rozdziałów, bo:
1. Aktualnie nie mam za bardzo weny.
2. Czas. Ciężko mi jest pogodzić 3 kółka (fizyczne, chemiczne, muzyczne), bloga (z dwoma historiami) i szkołę (chcę mieć pasek na koniec), szczególnie, że nauczyciele się tera nieźle uwzięli. Jakby tego było mało w sobotę idę z Brudnym tosterem na koncert (jakoś jej się udało mnie przekonać - jestem ta poważna ;-;) i nie ma szans, nie opuszczę go (1. Brudny toster mnie prosiła. 2. To będzie mój pierwszy taki koncert. 3. Mam okazję troszki zaszaleć c:).

Tak więc w związku z powyższym za rozdziały zabiorę się chyba dopiero w niedziele, a portrety to w ogóle nie wiem kiedy dokończę. Wybaczcie. Na razie macie to:

Rozdział 2
k - Co się stało kochanie?
t - N-nic...
AS - To ja może już pójdę.
k - Dzień dobry, to jest Naoki?
Kobieta podeszła do Akiry i ukłoniła się.
k - Cześć, jestem  Aname, miło mi cię poznać. Jestem koleżanką twojego taty.
AS - Ale...
NK- Idiotka...
t- Naoki! Jak ty się odzywasz!? Powiedz koledze że ma iść już do domu i przedstaw się jak należy - powiedział, po czym zwrócił się do kobiety -  Przepraszam cię za to. Chodźmy do mojego pokoju.
k- Nic się nie stało Tetsu.- i wyszli z pokoju zostawiając chłopców samych. Akira popatrzył się na Naoki’ego  pytającym wzrokiem, ale widząc, że ten nie ma zamiaru mu odpowiadać, nieumyślnie spakował mangi do torby i wyszedł. Naoki włożył słuchawki do uszu i puścił kolejny utwór. Następnego dnia Akira czytał na lekcjach prace Naoki’ego, którego nie było w szkole. Miał badania kontrolne...całkiem niedawno wyleczył się z Anemii. Pobieranie krwi nie trwa zbyt długo, ale każdy powód dobry, by nie iść do szkoły. Niestety na plastyce pani przyłapała chłopaka i kazała mu oddać teczkę. Akira odmawiał, ale w końcu nie miał wyjścia. Po lekcji podszedł do pani by odebrać własność Naoki’ego.
AS - Yyy przepraszam, ale czy mógłbym wziąć tą teczkę? Naprawdę mi na niej zależy i...
n - To twoje prace?
AS - Nie.
n - A mogę wiedzieć kogo?
AS - To znaczy ja nie powinienem tego mówić.
n - Dlaczego?
AS - Bo ta osoba by tego nie chciała.
n - Rozumiem, ale proszę byś mi podał nazwisko.
AS - Naoki Konoe.
n - Naprawdę? Ciekawe...w każdym razie proszę. - kobieta podała teczkę Akirze, a ten schował ją do plecaka - Ale wiesz, powinieneś bardziej na nią uważać.
AS - Wiem. Dziękuję.
Po skończonych lekcjach chłopak poszedł do Naoki’ego, by oddać mu mangi. Szybko znalazł się przed drzwiami domu, po chwili zapukał do drzwi. Naoki mu otworzył, a ten podał teczki właścicielowi mówiąc:
AS - Wybacz, przez przypadek je zabrałem.
NK - Mam nadzieję, że nikt tego nie widział.
AS - Wiesz, już je przeczytałem, więc idę do siebie.
NK - Ok.
AS - Cześć.
NK - Cześć.
Następny tydzień minął spokojnie. Naoki spędził niemało czasu z Akirą. Dobrze się poznali i zaprzyjaźnili. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie informacja od nauczycielki. Okazało się, że ta zapisała Naoki’ego na konkurs plastyczny. Chłopak był zszokowany, gdy się dowiedział. Jednak najgorszą wiadomością było to, że pani widziała jego prace. Pomimo tego, że je pochwaliła Naoki miał ochotę rozszarpać osobę, która pokazała jej te mangi, a tą osobą okazał się być Akira. Chłopak od razu wiedział, że to on, wszystko się zgadzało. Tak więc po odmówieniu udziału w konkursie Naoki poszedł do Shirasu, by wszystko wyjaśnić.
NK - Akira.
AS - Hm? Coś nie tak?
NK - Powiem krótko, czy to ty jej pokazałeś te mangi?
AS - Słucham?
NK - Tak czy nie!
AS - To znaczy, przyłapała mnie jak je czytałem na lekcji, a potem zabrała i...
NK - Skąd wiedziała w takim razie, że są moje?!
AS - ...no więc, ja nie chciałem, ale ona...
NK - Jak nie chciałeś to trzeba było jej nie mówić idioto!
Po chwili Naoki bezlitośnie uderzył pięścią w brzuch Akiry, ten zgiął się w pół, a chłopak odszedł szybkim krokiem w stronę swojego domu. Cała rozmowa odbywała się przed szkołą, tak więc Shirasu od razu otrzymał pomoc od innych uczniów. Naoki byłby w poważnych tarapatach, gdyby Akira nie obronił go przed dyrem. Miał świadomość tego, że zasłużył sobie łomot, więc nie miał żalu.

Gdy Naoki wrócił do domu nie czuł się najlepiej. W głowie miał ciągle Akire, nie wiedział czy słusznie postąpił karząc go w ten sposób. Chłopak szybko skończył rozmyślanie stwierdzając, że ma to na co sobie zasłużył i zaczął rysować ciąg dalszy swojej mangi. Spokój jednak zakłóciło pukanie do drzwi. Naoki bezmyślnie otworzył je i ujrzał Yuki, która przyszła podziwiać kolejne dzieła jego rąk. Chłopak wpuścił ją do środka, dał gotowe rozdziały i wrócił do swoich zajęć.
Y - Naprawdę jesteś niesamowity.
NK - Hm?
Y - Powinieneś rysować zawodowo. - dziewczyna uśmiechnęła się, po czym dodała - Może zgłosisz się do konkursu plastycznego? Widziałam ulotkę, tematem jest „Ty oczami innych” mógłbyś narysować rasowe Emo XD.
NK - Za późno.
Y - Co?
NK - Już odmówiłem.
Y - Ha?
NK - Pani od plastyki mnie zapisała, a ja odmówiłem.
Y - Haa? - Yuki była niezwykle zaskoczona tą wiadomością, ale chciała, by Naoki uczestniczył w konkursie, więc zaczęła go namawiać - No ale weź, nawet pani doceniła twój talent, naprawdę powinieneś pójść.
NK - Nie.
Y - No ale czemu?
NK - Bo nie. Nie chcę.
Y - No zgódź się.
NK - Nie.
Y - A tak w ogóle to jak się dowiedziała, że umiesz rysować?
NK - Przez pewnego idiotę zwanego Akira.
Y -Hm?
NK - To ten nowy, czytał pierwsze tomy i ojciec go wyrzucił, a ten „przez przypadek” je zabrał. Potem czytał je na lekcji, pani przyłapała go i koniec końcem wszystko wygadał.
Y - Akira, co?
NK - Hm? O co chodzi?
Y -Nie, nic, nic...tylko wiesz, niby taki idiota, a jednak mówisz mu po imieniu, czyli go lubisz.
NK - Haa? A niby czemu? Mamy po prostu kilka wspólnych tematów, a na dodatek on uczepił się mnie jak rzep do psiego ogona.
Y - Taa jasne i takiemu „rzepowi” byś po imieniu mówił?
NK - Tak wyszło, nie twoja sprawa.
Y - No tak, ale...i co?
NK - Hm?
Y - Co zrobiłeś jak się dowiedziałeś? Musiałeś się wściec...
NK - No a co miałem zrobić, dostał z piąchy i po sprawie.
Y - Z-piąchy?
NK - Taa.
Y - Jak mogłeś tak przyjaciela potraktować?!
NK - A kiedy niby on stał się moim przyjacielem?!
Y - No ale mówisz mu po imieniu!
NK - Tak jak mówiłem, że to nic nie znaczy!
Y - Jasne...ja bym na twoim miejscu pędziła, by go przeprosić, może ci wybaczy.
NK - Poje...pogięło cię?
Y - Nie, za to ciebie tak, a co do konkursu to zgódź się.
NK - Nie ma mowy.
Y - I tu się mylisz, bo jak się nie zgodzisz to ci zrobię taki Sajgon, że pożałujesz. Wiesz, że mówię poważnie.
NK - No dobra....wiem.
Wbrew pozorom Yuki była silną dziewczyną i umiała bezlitośnie każdemu dokopać. Naoki wiedział o tym, raz już padł jej ofiarą i wiedział, że nie chce by tak było po raz kolejny. Dlatego zawsze się zgadzał na jej wymysły, jeśli w grę wchodził tego typu szantaż. Jednak jedna rzecz niepokoiła go. Mianowicie to, że właśnie z tego powodu walnął Akire, a teraz się na to „dobrowolnie” zgadza, co znaczy, że będzie musiał go przeprosić. Prawdę mówiąc Naoki nigdy tego nie robił. Takie słowo nie istniało w jego słowniku. Zawsze jakoś udało mu się wymigać. Teraz to trochę trudne, ale chłopak jednak znalazł sposób. To będzie coś typu „no dobra wybaczam ci i wezmę udział w tym konkursie, niech będzie moja strata”. Tak więc następnego dnia Naoki poszedł do szkoły i już miał "wybaczyć" chłopakowi, lecz coś go zatrzymało. To coś nazywało się "duma". Akira go jeszcze raz przeprosił, ale chłopak kazał mu się już uciszyć z jednego prostego względu. Pojawiało się u niego dziwne uczucie zwane „wyrzutami sumienia”, które prawie dało radę zabić jego dumę. To nie było przyjemne, tak więc Naoki chciał jak najszybciej zakończyć ten temat. Trochę szkoda mu było Akiry, nerwy wszystko zepsuły, ale nigdy nie dawał tego po sobie poznać, nawet nie przyjmował tego do wiadomości. Po prostu to uczucie nie dawało mu spokoju - to było wkurzające.
*
Yuki stała nad biednym Naoki’m nie dając mu się skoncentrować.
Y - No rysuj!
NK - Nie wiem co.
Y - To wymyśl!
NK - To nie takie proste.
Y - Dla ciebie jest.
NK - Daj mi spokój.
Y - Jak ja cie nie przypilnuję do nikt tego nie zrobi.
NK - A tak to już w ogóle po sprawie. Nigdy nic nie wymyślę, jak będziesz tutaj stała, tak więc lepiej zrezygnuję.
Y - Ja ci dam zrezygnować - Yuki spojrzała na Naoki’ego morderczym wzrokiem, grożąc mu zaciśniętą pięscią.- Emoku jeden.
NK - Hm...ok.
Y - Ha?
NK - No co, miał być Emo - będzie Emo.
Y - Haa?
Chłopak miał serdecznie dość dziewczyny, więc za dwie godziny obraz był gotowy. Yuki wręcz zamurowało - był to bardzo przygnębiający obraz, a przedstawiał..
Y - Emo? Czyś ty na rozum upadł?
NK - Tematem było coś o tym, jak nas postrzegają inni, nieważne, nic więcej nie narysuję, nawet na to nie licz. Daj mi spokój.
Naoki wstał, ubrał słuchawki i puścił muzykę na fula tak, że nie słyszał wrzasków dziewczyny. Po 10 minutach Yuki się poddała i niemalże obrażona po prostu sobie poszła. Chłopak jeszcze tego dnia
wycieniował i ogólnie dokończył dzieło.
*
Wyniki konkursu przyszły rano. Nauczycielka była strasznie podekscytowana, ale chciała żeby to Naoki otworzył kopertę z wynikiem, tak więc powstrzymywała się od tej czynności. Na trzeciej lekcji pani wzięła go z lekcji i pokazała list. Chłopak odstąpił nauczycielce „przyjemności”, jaką jest sprawdzenie miejsca, które zajął. Nauczycielka bez wahania otworzyła kopertę, zaraz potem na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
n - Zająłeś drugie miejsce c:
NK - Hm?
n - Popatrz.
Chłopak wziął list do ręki i faktycznie. Było tam napisane, że zdobył drugą pozycję. Naoki był nie tyle wesoły co zdziwiony. Nie przypuszczał, że cokolwiek wygra. A tu proszę. Już nie długo będzie miał nowiusieńki szkicownik formatu A3 i zestaw wysokiej jakości ołówków. Zawsze się przydadzą, szczególnie że te szły u niego jak świeże bułeczki.
*
Y - Yata!
Dziewczyna była niezwykle dumna z Naoki’ego. Oczy świeciły jej się jak gwiazdki na niebie, gdy chłopak mówił o wygranej.
Y - Musimy to uczcić! - powiedziała i skierowała się ku jej butom, które leżały niedaleko drzwi wejściowych.
NK - Jak chcesz to idź, ja nie mam zamiaru.
Y - No weź...
NK - Żadne „weź” i tak dałem się na to wszystko namówić.
Y - Chodź.
NK - Nie idę.
Y - A ja ci powiem, że ze mną pójdziesz.
*
Naoki nawet nie zauważył kiedy znalazł się w kawiarni i usiadł przy stoliku.
NK - Dalej nie wiem, jak ty mnie tu zaciągnęłaś.
Y - Mam magiczne moce.
NK - Taa...faktycznie.
Po chwili było słychać kroki. Nagle odezwał się głos.
AS - Dzień dobry, czego sobie państwo życzą?
Naoki podniósł głowę i ujrzał Akirę. Lekko się zdziwił, ale nie dał tego po sobie poznać. Po prostu zapomniał „kto” tutaj pracuje.
AS - Cześć.
NK - Pff..- chłopak odwrócił głowę na znak obojętności, postanowił totalnie olać Akirę.
Y - Zachowuj się Nao!
NK - A ty kto, moja matka?
Y - Przepraszam za niego. Ja poproszę mrożoną kawę. - dziewczyna próbowała załagodzić sytuację, ale miała ochotę rozszarpać Naoki’ego na strzępy.
AS - A pan?
NK - Daruj sobie uprzejmości, nic nie chce.
Y - NAOKI!
AS - Dziękuję za złożenie zamówienia.
Y - Proszę bardzo.
Akira odszedł, a Yuki nie odwracała swojego morderczego wzroku od chłopaka.
NK - Co?
Y - Jak mogłeś się tak zachować?!
NK - Daj spokój, jego  wina.
Y - A niby dlaczego?
NK -To on wygadał się pani, więc teraz ma.
Y - Czyli, to był Akira?
Nk - Taa...
Y - Całkiem przystojny...w każdym razie, to nie powód żeby się obrażać na przyjaciół.
NK - A niby kto i kiedy powiedział, że jest moim przyjacielem?
Y - Nao. Rozmawialiście ze sobą. Opowiadałeś mi o nim. On musi być twoim przyjacielem, innego wytłumaczenia nie ma.
NK - Haa?
Y - No przecież znam cię nie od dziś...poza tym trzeba dodać fakt, że w ogóle miał dostęp do twoich prac. Wszystko wskazuje na jedno. Albo jesteście przyjaciółmi, albo jednak jesteś gejem i to miłość od pierwszego wejrzenia, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy, lecz twoje zachowanie...
NK - Yaoistki...to już niech zostaną ci przyjaciele.
Y - No widzisz.

Po kilku godzinach rozmowy i ciągłego domawiania Yuki i Naoki postanowili już pójść. Kiedy dziewczyna zauważyła wychodzącego Akirę, wzięła torebkę i pobiegła za nim. Nao powoli wstał i poszedł za nią, po chwili zauważył, że rozmawia ona z Akirą.
Y - Ty jesteś Akira, tak? Cześć jestem Yuki - przyjaciółka Naoki’ego.
AS - Tak, cześć.
Y - Jeszcze raz przepraszam za zachowanie Nao, nie powinien tego robić.
AS - Spoko, nic się nie stało.
NK - Yuki, co ty robisz...
Y - Ktoś musi wziąć odpowiedzialność za twoje hańbiące zachowanie.
AS - Heh, wyglądasz na typową optymistkę, fajnie.
Y - Dzięki.
AS - Co do Naoki’ego to naprawdę nie ma sprawy.
NK - Dobra, a teraz chodź.
Y - Nie tak prędko. To, że ja go przeprosiłam, to nieznaczny, że ty nie masz tego zrobić. Już!
NK - O nie, nie - nie ma mowy.
AS - Nie, naprawdę nie trze...
Y - Trzeba. Naoki rozkazuję ci przeprosić.
NK - Ty sobie na serio ze mnie jaja robisz.
Y - Przestań, bo pożałujesz!
NK - Ah...to chyba jedna z takich sytuacji, gdzie trzeba wybrać to mniejsze zło...no dobra - chłopak odwrócił głowę i zaczął patrzyć się w ziemię - Wybacz, wystarczy?
AS - Heh, spokojnie - Akira z wielkim uśmiechem zaczął mierzwić włoski Naoki’emu, po czym dodał - Emoku. - i wziął rękę.
Naoki  tylko zrobił facepalma i powiedział:
NK - Ile razy mówiłem ci, żebyś tego nie robił?!
AS - Hai, hai.
Yuki stała, jak wryta. Nagle z wielkim uśmiechem wykrzyczała:
Y - OOOO, ALE WY RAZEM SŁODKO WYGLĄDACIE!
NK - ŻE CO?!
Naoki załamał się, a Akira zaczął się śmiać, po chwili dodał.
AS - Yaoistka, co?
Y - HAI! I największa fanka Nao!
NK - Przestań.
AS - Tak, jego manga jest świetna.
Y - Zdecydowanie! Cieszę się, że jest jeszcze ktoś kto popiera moje zdanie.
AS - Byłoby więcej takich ludzi gdyby Naoki ujawnił swoje prace.
Y - Też tak myślę, NAO.
Oboje popatrzyli się na chłopaka morderczym wzrokiem, po czym zaczęli się śmiać i przybili sobie żółwika. Sam  Naoki był wściekły i nie wiadomo dlaczego smutny. To było dziwne, nie znał tego uczucia, co za tym idzie - olał je. Co nie znaczy, że to nie było zbyt miłe. Po chwili Yuki dała Akirze jej numer telefonu i wszyscy się rozdzieli. W domu jeszcze Naoki zastanawiał się chwilę nad tajemniczym uczuciem, ale nic nie wymyślił, więc po prostu poszedł spać - jakoś specjalnie go to nie obchodziło.


Dziękuję za uwagę i jak zwykle proszę o komentarze, kocham was :3 (że ktoś to w ogóle czyta T-T)
Gupia ;-;

niedziela, 15 września 2013

"Taitorunashi"

Cześć!
Tak, tak to znowu ja...ale mam dobrą wiadomość...albo raczej złą:
Dobra - będzie coś na tym blogu.
Zła - to będą moje wypociny, więc nie liczcie na jakąś super jakość.

Otóż wychodzi nowe opowiadanie pt. "Taitorunashi" (jak ktoś ciekawy co to znaczy to google tłumacz stoi otworem c:). Tak więc jest coś nowego, ale to już sami ocenicie czy to dobrze, czy właśnie źle. 
Pierwszy rozdział jest takim wstępem...w sumie drugi (który zaczynam pisać) też nie będzie jakoś zaskakująco dobry...szczególnie, że ilość shounen-ai w shounen-ai wynosi 0 %.Mogę powiedzieć tylko, że ta liczba gwałtownie wzrośnie, ale nie wiem kiedy...postaram się w trzecim rozdziale - nic nie obiecuję. Na razie potraktujcie to jako taką sobie historyjkę.Miłego czytania c:

Rozdział 1
NK - Naoki  Konoe (17/18 lat)                         

AS - Akira Shirasu (18 lat)
Y - Yuki (17/18 lat) 
H - Hikaru (18lat)         
K - Keizo (17/18 lat)                               
E - Emi (17/18 lat)
t - tatuś  (? lat)    
k - kobieta (? lat)       
                                         
          To był już drugi dzień nauki. Naoki spokojnie wracał do domu. Jak zwykle miał słuchawki w uszach i Nightwisha ustawionego na cały głos (na szczęście ma szczelne słuchawki c; ). Nie wiedział co się wokół niego dzieje...był w swoim świecie. Niestety to był koniec  jego drogi. Przed nim stał dom. Dom, jak dom...taki domek. Nie był jakoś wybitnie duży...ale mały też nie...no...taki średni, jednopiętrowy domek, z tymże wyposażenie miał nietanie. Był on czteropokojowy, do tego miał salon, można powiedzieć, że był on połączony z kuchnią i jadalnią, do tego dwie łazienki i schowek. Jedno z pomieszczeń służyło za biuro, drugie było sypialnią, a trzecie zajmował Naoki. Ostatni z pokoi był pusty, służył jako pokój gościnny, lecz za wiele gości to tam nie było. Chłopak jest półsierotą...stracił matkę w wypadku, gdy miał jeszcze 10 lat. Tak więc został mu zapracowany i wiecznie zajęty ojciec, a ten nie miał zbyt dobrych kontaktów z rodziną, nawet z bratem spotykał się tylko raz do roku i to w święta, a z nim kontakt miał najlepszy. Sam Naoki nie był zbyt otwartą osobą. Siedział w swoim świecie, z którego niestety wyciągał go rozdrażniony tatuś. Wymagający ojciec co miesiąc przyprowadzał nową kobietę. Chciał sobie ułożyć życie po śmierci żony, więc umawia się z każdą, by znowu znaleźć „Tę jedyną”. Dla chłopaka było to po prostu głupie. Nie obchodziły go związki partnerskie taty, on chciał jedynie tworzyć, a że miał talent do rysowania na cel obrał sobie mangi. Pisał scenariusz, a potem rysował go. Oprócz muzyki to było jego zamiłowaniem. Tak więc, jak wrócił usiadł przy stoliku i rysował dalej. I tak mijały godziny...Naoki nawet nie spostrzegł kiedy zrobiło się ciemno...
t - Naoki, zrobiłeś lekcje?!
...ani kiedy jego tatuś łaskawie wrócił z pracy.
NK - Już przyszedłeś?
t - Jakąś godzinę temu...
NK - Aha.
t - To co z lekcjami?
NK - Później zrobię...
t - Zrobisz, albo nie zrobisz. Masz mi natychmiast do nauki. Przestań się bawić, tylko zajmij się życiem. Nie po to ja haruję na twoje utrzymanie, byś siedział i lenił się cały dzień!
NK - Tak, rozumiem. Daj mi 10 minut.
t - Żadne 10 minut!
NK -Yhym... Możesz już iść.
t - Jak ty się do ojca zwracasz! Z szacunkiem! Gdy ja byłem w twoim wieku...
Zaczyna się...kolejny wykład na temat: kultury, etyki i jeszcze tam kilku innych nudnych rzeczy. Mogłoby to trwać ładne kilka godzin, ale po 5 minutach ojciec zauważył, że Naoki powoli zasypia, więc jeszcze raz kazał mu zrobić lekcje i wyszedł. Tak mniej więcej wyglądał przeciętny dzień chłopaka - szkoła, muzyka, twórczość, nauka i nauka. Wszystko miało swój monotonny schemat.  Jedyne co wybijało się z tego schematu...albo jedyną osobą była Yuka. Jedyna przyjaciółka chłopaka. Za często się nie spotykali...byli w tym samym wieku, ale chodzili do różnych szkół, a Yuka pracowała jeszcze by wspomóc rodziców. Na szczęście czasem znalazła chwilę i wpadła do Naoki’ego. Była jego jedyną czytelniczką jak i „edytorką”. Uwielbiała jego prace. Jako fanka A&M (czyt. młoda otaku) z chęcią czytała wszystkie prace chłopaka. Podobały jej się. Były oryginalne. Taka przygotówka, ale miała w sobie elementy psychologiczne, jak i czasem romantyczne, na dodatek Naoki miał bardzo fajną kreskę. Była ładna dopracowana i przyjemna dla oka. Yuki była jedyną z dwóch osób, z którymi chłopak miał w ogóle kontakt. Wszyscy w klasie, z wyjątkiem Hikari’ego, mówili że Naoki to Emo. Strasznie go to wkurzało, co nie znaczy, że jego wygląd nieco na to wskazywał. Średniej długości czarne włosy, z pojawiającymi się zielonymi pasemkami, schodziły mu na twarz tworząc swego rodzaju grzywkę...nie była ona jakaś szczególna, ale chłopak nosił przeważnie czarne ubrania i po prostu wszystkim wyglądał na Emo. Niektórzy stwierdzili to po obecności glanów, ale to było akurat bardziej zabawne niż denerwujące.  W każdym razie chłopak nie miał jakoś ciekawego życia. Dzisiaj dziewczyna znalazła czas dla Naoki’ego, tak więc przyszło do niego do domu  i jak zwykle z zapartym tchem czytała owoce jego pracy, które były nieprzeciętne.
Y - Skończyłam.
NK - Hm? I jak?
Y - To jest...wspaniałe! Jak zwykle kolejny świetny rozdział...na prawdę masz talent!
NK - Jak zwykle przesadzasz...a teraz oddaj to...
Chłopak wyciągnął rękę by wziąć kartki, ale dziewczyna nie miała zamiaru ich oddać.
Y - Nie! Daj mi to chociaż skserować.
NK - Ha! Mowy nie ma! Dobrze o ty wiesz...
Y - Nao...no weź się zlituj...
NK - Nie.
Y - Ciągle taki poważny...no weź...obiecuję, że nikomu nie pokażę...ja chcę tak dla siebie...
NK- Na pewno ktoś to zobaczy...powiedziałem nie to nie.
Y - Ale nawet kiedy zobaczy to co się niby ma stać, nawet nie będzie wiedział że to twoje.
NK - Mówiłem nie.
Y - No ale Nao...no proszę...daj mi to skserować...przecież już obiecałam, że nikt nie zobaczy...schowam to głęboko i będę czytać tylko wtedy kiedy nikogo nie będzie w pobliżu...Nao...poza tym sam mówiłeś, że nie obchodzi cię co myślą inni.
NK - No tak, ale wolę bez komentarzy...
Y - Nao...ploseee...pozwól mi....Nao...w imię starej przyjaźni...Naoki...
NK - Przestań w końcu.
Y - Nie przestanę...Nao...no zgódź się...
NK - No dobra! Ale ktoś zobaczy, a tym bardziej odkryje że to moje to jesteś trup.
Y - Hai!
NK -Hę...no i czym się tak podniecasz..
Y - A jak myślisz? Wielki Naoki Konoe pozwolił mi skserować swoją mange! Czyż to nie zaszczyt?
NK - ...a mam się rozmyślić?
Y - To ja już pójdę...jeszcze dzisiaj ci ją oddam...dzięki.
NK - Taa...
Naoki  zrezygnowany założył słuchawki i zaczął słuchać Epici, a dziewczyna pobiegła, by skserować mange. Była bardzo szczęśliwa i podekscytowana. Chłopak zawsze stawiał na swoim, ale dla niej robił wyjątki...w końcu była jego przyjaciółką, a tych miał niewielu...dokładnie dwóch. Reszta dnia była przeciętna...Naoki słuchał muzyki, uczył się (tatuś nie znał litości) no i jeszcze odebrał mange od Yuki. 
Potem poszedł spać.
Chłopak jak zwykle wcześnie się obudził, zjadł śniadanie i poszedł do szkoły. Klasa 3d zaczynała godziną wychowawczą, na której spotkała ich niespodzianka. Do klasy przyszedł nowy uczeń, nazywał się Akira Shirosu. Był wysoki...miał dziwne włosy. Grzywkę oddzielały uszy, ogólnie włosy były proste, ale z tył były bardziej ułożone...z przodu był troszkę artystyczny nieład...ale twarz była odsłonięta. Wyglądało to trochę jak u Minato (4 hokage) z Naruto, tyle że chłopak nie miał „kolców” na głowie i z tył włosy były nieco dłuższe niż u czwartego...jeśli chodzi o kolor...był to jasny brąz z prześwitami blondu...wszystko to było dziwne. Chłopak miał brązowe oczy, a twarz trochę pociągłą. Ubrany był w dosyć luźne dżinsy, żółtą koszulkę i rozpiętą koszulę w kratę. Taką bardziej sportową. Chyba też była koloru żółtego, ale przysłaniały go brązowe, czerwone i pomarańczowe kraty. Akira był dosyć wysportowany...ogólnie był chudy, ale miał lekko zarysowane mięśnie. Cała reszta była przeciętna. Po dokładnym przyjrzeniu się nowemu Naoki wrócił do swojego ulubionego zajęcie na lekcjach. Rysowania. Mógł to robić, bo zawsze sam siedział w ostatniej ławce...do czasu. Nawet chłopak nie zauważył, jak Akira się do niego przysiadł. Ten spojrzał na kartkę, potem oparł głowę, o rękę i obserwował dalej. Po jakimś czasie zadzwonił dzwonek, Naoki schował kartkę.
AS - Fajnie rysujesz.
NK - Ha?
Chłopak dosłownie był w szoku, spojrzał na uśmiechniętego Akire z niedowierzaniem. Kompletnie nie wiedział o jego obecności.
NK - Chol***...piśniesz słówko jesteś trup.
AS - Spokojnie, spokojnie...nie powiem nikomu...ale czemu?
NK - Bo tak. To moja sprawa.
AS - Okey...ale coś ty taki nerwowy.
Naoki wziął głęboki oddech.
NK - Nie jestem nerwowy, po prostu cię ostrze...
AS - ...dobra nieważne.
NK -Hm?
AS - Jestem Akira. Miło mi poznać.
NK - Naoki.
Nagle podeszło do nich kilka osób...byli to Hikaru, Keizo i Emi.
E - Cześć. Jestem Emi. Haha, widzę, że już poznałeś naszego klasowego Emo.
AS - Emo?
Emi uśmiechnęła się, a Akira był nieco zdziwiony, natomiast Naoki był widocznie zdenerwowany, ale utrzymywał spokój.
NK - Ile razy wam mówiłem, że nie jestem żadnym Emo?
K - No nie denerwuj się tak...poza tym...widziałeś jego glany?
Naoki zrobił facepalma, a Akira wybuchnął śmiechem.
K - Co?
AS - Nie chcę być niemiły, ale najpierw poznaj się na subkulturach, a potem oceniaj innych, ok?
NK - Hm?
Chłopak był trochę zdziwiony, niewiele osób z jego klasy w ogóle wiedziało co to są subkultury. Jedynie on i Hikaru utrzymywali jakiś poziom, ale z tego co widać teraz jest ich trzech. Tego dnia Naoki był przepytywany ze wszystkiego „Słuchasz metalu?”, „Jakich zespołów?”, „Lubisz A&M?”, „Jaki jest twój ulubiony przedmiot?” nawet padło „Kiedy masz urodziny?”. Chłopaka trochę to zaczęło irytować, ale przynajmniej pytania były konkretne i mógł udzielać na nie szybkich i prostych odpowiedzi, a na dodatek poznał gust muzyczny Akiry, który jest ważnym elementem w ocenie osoby. Wyszło na to, że mają sporo wspólnych tematów. To było w sumie fajne. Tak więc przez następny tydzień Akira siadał koło Naoki’ego i patrzył jak ten rysuje, natomiast chłopak starał się tego nie robić...często zamiast tego pisał teksty piosenek. Ogólnie nie lubił kiedy ktoś się na niego gapił w czasie pracy...Akira mu wyjątkowo mało przeszkadzał, ale jednak trochę czuł ten dyskomfort. Ogólnie chłopcy dobrze się dogadywali. Naoki trochę później przychodził do domu, czasami nawet z rozpędu zdarzało mu się odprowadzać Akire do pracy, którą miał na pół etatu. Nie była to jakaś specjalna praca...chłopak był kelnerem w kawiarni, jego miłe usposobienie idealnie pasowało do tej pracy. Pewnego dnia po szkole Akira wyszedł z propozycją.
AS - Może chciałbyś do mnie wpaść?
NK - Hm?
AS - Spodobała mi się twoja manga i myślałem, że mógłbyś ją przynieść...bym mógł przeczytać...to znaczy nie chcę się narzucać...po prostu chciałbym ją przeczytać całą i tyle.
NK - Aha...raczej odmówię...ale jak ci bardzo zależy możesz przyjść do mnie...
AS - Na serio?
NK - No niech będzie...ale się nie przyzwyczajaj....
AS - Hai.
Po dłuższej chwili oboje stanęli przed domem Naoki’ego.
NK - To tutaj.
AS -Bardzo ładny dom.
Chłopcy weszli do środka, Naoki poszedł do kuchni i zaczął robić sobie jedzenie, a Akira stał jak wryty. Nie bez powodu. W środku dom wyglądał jak luksusowy apartament. Plazma, X-box ogólnie całe wnętrze było urządzone w nowoczesnym stylu.
NK -Co?
AS - N-nic...po prostu nigdy nie widziałem takiego domu.
NK - Hm?
AS - Wiesz...mieszkam w kawalerce, tam nie ma zbyt dużo przestrzeni.
NK - Na serio?
AS - Taa.
NK - To gdzie pracują twoi rodzice?
AS - To znaczy ja nie mam rodziców...
W tej chwili Naoki stanął w miejscu z nieco smutnawą miną.
NK - Nie masz?
AS - Mama zmarła z powodu choroby, a tato popełnił samobójstwo. Miałem 7 lat, więc niewiele pamiętam. W każdym razie do tej pory byłem w domu dziecka. Tuż po skończeniu 18 lat poprosiłem o własne mieszkanie...a oni mnie lubili, tak więc mi załatwili kawalerkę...wiem, że to musiało ich sporo kosztować...na dodatek opłacają mi rachunki, ponieważ jeszcze się uczę...dlatego pracuję. Chcę im oddać choć trochę tego co oni na mi dali. Może kiedyś spłacę dług.
Akira uśmiechnął się, a Naoki dalej nieco smutny patrzył w podłogę (tak, tak, tak każdy Nao kocha podłogi, herbaty i zupy).
NK - „Dlaczego jest tak wesoły, skoro przytrafiło mu się tyle złego?” Ja...straciłem matkę kiedy miałem 10 lat. Żyję teraz na utrzymaniu taty...ale ten...dobra nieważne.
AS - Przykro mi...ale wiesz...
NK - Hm?
AS - ...widocznie tak musiało być. Na pewno dostaniesz coś w zamian.
NK - Ha?
AS - Los czasem bywa okrutny, ale zawsze daje coś w zamian, trzeba tylko umieć to dostrzec .
NK - Wątpię.
AS - Jesteś strasznym pesymistom, trzeba cieszyć z tego co się ma, wiesz?
NK - Taa...tylko musi być się z czego cieszyć...
AS - Myślę, że akurat ty masz niejeden powód...ale dobra, nieważne. Pokażesz mi tą mangę?
NK - Taa...chodź.
Naoki wziął talerz z przygotowanymi kanapkami i poszedł do pokoju, Akira ruszył za nim. Chłopak wyciągnął dwie grubą teczkę i wręczył ją Shirasu (przypominam, że to nazwisko Akiry...zabrakło mi synonimów c: ), a ten otworzył ją, wyciągnął kartki i zaczął czytać. Naoki koniec końcem zaczął rysować dalej. Minęła około godzina, gdy chłopak odłożył ołówek, włożył słuchawki i zaczął słuchać muzyki.
AS - Skończyłem.
Naoki wyjął jedną słuchawkę z ucha.
NK - Coś mówiłeś?
AS - Tylko to, że skończyłem czytać.
NK - Aha...czyli dać następną?
AS - Następną? To tego jest więcej?
NK - Jak nie chcesz...
AS - Chcę, tylko się trochę zdziwiłem. Musiałeś spędzić nad tym sporo czasu.
NK - Powiedzmy, że mi się nudziło.
Chłopak wyciągnął z szafki jeszcze trzy teczki, a każda grubsza od poprzedniej.
AS - Wow...ile tego jest...
NK - Hm?
AS - Mógłbym wziąć do domu i przeczytać?
NK - Nie.
AS - Rozumiem...to lepiej zabiorę się za czytanie póki jeszcze mam czas.
NK - Jak chcesz...
Czas szybko mijał, a spokój przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili słychać było donośmy głos.
t - Tadaima.
Naoki wymruczał pod nosem „Okairi” i w tym momencie do pokoju wtargnął jego ojciec.
t - Naokiii...
Ojciec bardzo się zdziwił widząc Akire, ten wstał ukłonił się i przywitał, nagle zza pleców taty wyszła kobieta.
NK - ...kolejna...
k - Co się stało kochanie?

Co do opisu Akiry, to jestem świadoma, że nie każdy oglądał "Naruto", tak więc dołączam obrazek Minato (czwartego hokage):
Ogólnie narysowałam portrety Naoki'ego i Akiry, a ponieważ Minato spodobał mi się i z charakteru i z wyglądu (jest jedną z moich ulubionych postaci z Naruto, jak nie ulubioną).
Ogólnie uważam, że jest prześliczny, dlatego wygląd Akiry wzorowałam na nim, a przynajmniej jego fryzurę. Niestety musiałam ją nieco zmienić - nie te czasy. No i...to że się wzorowałam na czwartym to nie znaczy, że mi to wyszło. Tak czy siak, jeżelibyście chcielibyście zobaczyć portrety Naoki'ego i Akiry to piszcie, wtedy je dokończę i jak coś z tego wyjdzie to je wsadzę. Przepraszam, że się rozpisałam i dziękuję za uwagę - Gupia ;-;